czwartek, 9 stycznia 2014

Prodżekt!

Siemanko ludzie!! Dzisiaj co prawda bez żadnej recenzji, oceny czy czegoś w tym rodzaju, ale jednak wpis musi być! Dlatego chcemy napisać takie krótkie ogłoszonko. Otóż rusza nowy projekt! Mamy w planach bardzo dużo i może wiązać się to z zamknięciem tego bloga, ale uszy do góry! Poznacie masę nowych ludzi, naszych znajomych i przede wszystkim nowe pomysły!  Liczymy na Was i na to, że z chęcią będziecie sprawdzać to co mamy do powiedzenia, przekazania. Co to za projekt? O co chodzi? Kto? Co?! Spokojnie! Wszystko w swoim czasie! :)
Z pozdrowieniami:
KozMeeN
Koniu

środa, 8 stycznia 2014

Dekalog

Siemanko ludzie! Na samym wstępie chcę ogromnie podziękować KozMeeNowi za wzięcie na siebie całej serii "Władca Pierścieni". Odwalił kawał dobrej roboty! Chciałbym też podziękować naszym gościom Kmicicowi i KacProwi za to, że chcieli coś dla Was napisać i zrobili to wyśmienicie! Dzisiejszym tematem jest film, choć niektórzy powiadają, że to serial. Komedie, horrory, filmy fabularne... To już poruszaliśmy. Teraz pora na to co poruszyło mnie. Dekalog.


Strach, panika, lęk, poczucie winy… To kilka z wielu uczuć, które momentami towarzyszą każdemu z nas. I choć najczęściej odchodzą szybko w niepamięć, to nie każdemu przychodzi to tak łatwo. Większość ludzi boi się duchów, pająków czy nawet klaunów, podczas gdy najstraszniejsi na tym świecie tak naprawdę są właśnie ludzie. Człowiek. Myśląca istota, praktycznie rzecz biorąc najlepiej rozwinięty gatunek, który jednak kierowany wcześniej wspomnianymi uczuciami, lękami jest w stanie posunąć się niemal do wszystkiego. Ludzie są straszni, ludzie są podli, ludzie stają się zwierzętami kiedy ciężar życia zmusza ich do skrajności i wydaje im się, że nie ma już innego wyjścia. Tę właśnie ludzką naturę chciał przekazać Krzysztof Kieślowski, wybitny polski reżyser, który zainspirowany Biblijnym dekalogiem stworzył serię filmów. Każdy z nich opiera się na jednym z 10. Przykazań Bożych.
Dekalog pomaga nam zrozumieć, że że poza życiem codziennym, taką szarą rzeczywistością, jest coś więcej. „Dekalog” zwraca uwagę na to co jest złe, zepsute, co wymaga poprawki. Seria jest kwintesencją moralnego, dydaktycznego wręcz kina. Dzisiaj ludzie wolą oglądać wygenerowane komputerowo wybuchy samochodów, pościgi czy sceny walki z udziałem setki kaskaderów w tle. We współczesnym kinie brakuje filmów, które pokazałyby jak żyć, pokazały co jest złe, brakuje po prostu dobrych produkcji. Stare, szokujące filmy Krzysztofa Kieślowskiego otwierały oczy. Nic nie działa lepiej niż terapia wstrząsowa, a widząc ból i cierpienie innych ludzi, czujemy strach przed rzeczywistością, nawet tą szarą. Przeżywając to co bohaterzy wiemy, że nie popełnimy ich błędów. Po obejrzeniu otwieramy szeroko powieki i patrzymy na człowieczeństwo, na życie, z zupełnie innej perspektywy.
Smutne, straszne, okrutne, ale zarazem prawdziwe są sceny ukazywane przez „Dekalog” i o ile każdy czasem lubi obejrzeć dzisiaj dobry film akcji lub po prostu pośmiać się przy zabawnej komedii, o tyle warto poświęcić momentami choć trochę czasu na coś głębszego. Czymś takim jest właśnie ta seria. Nie tylko warto obejrzeć  ten film, ale warto (a nawet trzeba) po prostu mieć taką zwykłą, ludzką świadomość.

Koniu

wtorek, 7 stycznia 2014

Silmarillion

Siema wszystkim! Wczoraj napisałem, że kończymy z losami Hobbitów dzierżących pierścień, ale to jeszcze nie koniec twórczości Tolkiena na naszym blogu! Mówiłem także, że losy pierścienia to zaledwie ziarenko piasku na pustyni opowieści z śródziemia. Zaraz, za sprawą naszego znajomego, przekonacie się o tym dokładniej.


Witajcie ludzie! Pewnie wszyscy czytaliście albo chociaż obejrzeliście Władcę Pierścieni, ale czy zastanawialiście się co było wcześniej? Otóż historia Froda i wyprawy Drużyny Pierścienia jest tylko wierzchołkiem góry lodowej, jedną z wielu opowieści o Śródziemiu,  jego bogatej historii liczącej sobie trzy Ery a także  wydarzeń z czasów przed stworzeniem Ardy, przekazywanych w legendach i opowieściach elfów.  Jesteście ciekawi co sprowokowało wydarzenia, które znamy z Władcy Pierścieni? Chcecie poznać nowych bohaterów, zarówno złych jak i dobrych, dowiedzieć się skąd wzięły się elfy i ludzie? Jakie były ich losy? Przedstawiam Wam więc Silmarillion , jeśli spodobał się Wam Władca Pierścieni i urzekła historia Froda to ta książka rzuci was na kolana, niezależnie czy lubicie opowieści o dramatycznych i wzruszających do głębi zakończeniach, historie o otwartym zakończeniu pozwalające jedynie domyślać się losu bohaterów, barwne opisy starć dobra i zła, heroiczne pojedynki czy  lubicie posłuchać o wielkich bitwach. Pierwsze zarysy Silmarillionu pochodzą z 1917 roku,  choć wydany został  dopiero w roku 1977, 4 lata po śmierci Tolkiena. Z relacji jego syna, Christophera Tolkiena, który uporządkował te historie, wiemy że jego ojciec pracował nad powieścią  jeszcze w ostatnich latach życia, miał więc pół wieku na realizację tego wielkiego projektu, a rezultaty są wręcz powalające. Po raz kolejny mamy okazję podziwiać mistrzostwo i kunszt jednego z największych pisarzy wszechczasów. Tolkien zostawił na nam w darze powieść zachwycającą swoją złożonością, stworzył świat, który jest wręcz trudny do wyobrażenia, świat pełen historii takich jak Beren i Luthien, których miłość potrafiła pokonać zło Morgotha i przezwyciężyć nawet śmierć, czy  losy Gondolinu- białego miasta, wybudowanego przez Turgona w dolinie otoczonej przez nieprzebyte góry, które zostało splądrowane przez zazdrość i chciwość  jego bratanka. Mityczny Valinor, siedziba Valarów, władców Ardy, gdzie Feanor stworzył tytułowe silmarile w których przetrwał blask  Dwóch Drzew Valinoru, skradzione później przez Morgotha czy powstanie i upadek Numenoru, zagład całej olbrzymiej wyspy, z której uratowało się jedynie kilka okrętów a także Isildur wraz z dwoma sadzonkami białego drzewa, które zostały zasadzone w Minas Tirith  i Minas Morgul.  A to tylko kilka z wielu  historii, opowieści, podań i legend, Silmarillion zasługuje na Waszą uwagę ze względu na swoją unikatowość  i  niesamowitą ilość postaci z których każda, niezależnie czy dobra czy  zła, została nakreślona w realistyczny sposób, za  epickie wręcz opisy  Menegrot’u, Valinoru i Thangorodrimu, siedziby Morgota. Pamiętacie Balroga z kopalni Morii? A co powiecie na całą ich armię stworzoną przez Władcę Ciemności, atakującą Gondolin  wraz z orkami, wilkołakami i  smokami? Rozmiary takiej bitwy są wręcz niewyobrażalne. Na uwagę zasługują też ilustracje wykonane przez Teda Nasmitha, które przetykają  od czasu do czasu tekst i starają się podpowiadać naszej wyobraźni. Pewnie pomyślicie teraz, że warto by nakręcić film na podstawie Silmarillionu, jednak historia zawarta w nim jest niemożliwa do opowiedzenia w trzech filmach tak jak Władca Pierścieni czy Hobbit. Jest niemożliwa do opowiedzenia nawet w  dziesięciu a sam Peter Jackson musiał by do końca życia zajwoać się tylko i wyłącznie kręceniem Silmarillionu. Walczę z chęcią opowiedzenia Wam tych wszystkich historii już teraz, ale nie chcę pozbawiać Was przyjemności, która płynie z odkrywania świata stworzonego przez Tolkiena. Więc jeśli szukacie książki która wciąga, spędza sen z powiek i pozwala zanurzyć się w marzeniach i wyobraźni, to Silmarillion jest właśnie dla Was. 


Kmicic 

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Władca Pierścieni: Powrót Króla

Witam wszystkich. Dziś już zakończymy naszą przygodę z Władcą Pierścieni, recenzją ostatniej części filmowej trylogii.



Ostatnia część, niestety. Seria kończy się na tym etapie, pozostawia pustkę i pewnego rodzaju niedosyt. Nie dlatego, że w filmie czegoś brakuje, ale dlatego ,że mało jest filmów podobnych do tego. 
Historia naszych bohaterów toczy się dalej, Aragorn wraz z towarzyszami Legolasem, Gimlim, Gandalfem i Pippinem bronią miasta Minas Tirith, stolicy Gondoru przed Sauronem. Merry towarzyszy jeźdźcom Rohanu. Nasz główny bohater Frodo wraz z Samem i Golumem udają się do serca Mordoru, Góry Przeznaczenia, aby zniszczyć pierścień.
Misja Froda jak na mój gust szalona. Dostać się do sedna zła. Ich wyprawa z góry przeznaczona jest na niepowodzenie, a ryzyko jakie podejmują jest szalenie duże. Przecież jeżeli któryś z orków Saurona rozpoznałby, zdemaskowałby ich, pierścień automatycznie dostałby się w ręce złego Czarnoksiężnika
Czy udało się zniszczyć pierścień? Czy udało się obronić Minas Tirith? Czy Sauron został pokonany? Zapewne wielu z was już teraz, od razu odpowiedziało by na te pytania bez problemu. A tych, którzy jeszcze odpowiedzi nie znają,  zachęcam do obejrzenia lub przeczytania ostatniej części. 
Jeszcze może trochę opowiem o tym, jak film wygląda patrząc bardziej pod kątem technicznym. Oczywiście jak i w każdej innej części nie brak tutaj wielu przepięknych widoków, jak na przykład samo miasto Minas Tirith. Postacie wykonane są znowu idealnie, z niesamowitą dbałością o szczegóły. Jednak na mnie największe wrażenie zrobiły  Mumakile, czyli zwierzęta nam przypominające słonie, używane przez Haradrimów, plemię ludzi walczących zaciekle z Gondorem. 
Moim zdaniem, każda osoba fascynująca się współczesnym kinem powinna znaleźć odrobinę czasu i poświęcić go Peterowi Jacksonowi, doceniając trud jaki wraz z całą ekipą filmową musieli włożyć, żeby powstało coś podobnie niesłychanego. 


KozMeeN

niedziela, 5 stycznia 2014

Władca Pierścieni: Dwie Wieże

Witam wszystkich. Jak obiecałem nie będziemy na razie odchodzić od tematu Władcy pierścieni, oraz od twórczości Tolkien'a. Tyle, że dziś przedstawi wam swoje zdanie na temat filmu nasz przyjaciel KacPro, a więc oddaję mu głos.



Cześć! Zostałem poproszony przez mojego przyjaciela KozMeeNa, by przybliżyć wam drugą część filmowej trylogii Władcy Pierścieni, a mianowicie „Dwie Wieże”. Tytuł tej części pochodzi od sojuszu łączącego twierdzę Isengard okupowaną przez białego czarownika Sarumana oraz Barad-Dur z wieńczącą ją Iglicą Gorgoroth będąca plugawą fortecą Saurona. Dla twórców filmu produkcja ta była niewątpliwie trudna, bowiem mieli do pogodzenia kilka wątków dziejących się równolegle. Trzeba było pogodzić ze sobą sceny Froda i Sama kontynuujących podróż do Mordoru, Aragorna, Legolasa i Gimmliego ścigających hordę uruków, którzy porwali Pippina i Merry’ego. Do tego jeszcze losy królestwa Rohanu, na którym skupiły się teraz armie zła oraz rozterki Arweny niewiedzącej czy posłuchać ojca czy pójść za głosem serca. Kulminacyjnym punktem jest bitwa o Helmowy Jar- historyczną twierdzę Rohanu. Wszystkie te wydarzenia zostały połączone i splecione w ponad 3-godzinny fragment losów wielkiej Wojny o Pierścień. Dodatkowo jeszcze przepiękna muzyka nagrodzona chyba najważniejszą muzyczną nagrodą: Grammy.
Moim skromnym zdaniem, a należy dodać, że nigdy nie wyrażałem się pozytywnie co do żadnej z drugich części czegokolwiek, co zostało wydanie to w tym przypadku ta interpretacja dzieła J. R. R. Tolkiena jest dla mnie najlepsza.

KacPro

sobota, 4 stycznia 2014

Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia

Uszanowanko. Skoro już dwa dni z rzędu jesteśmy przy temacie Hobbita wypadało by dokończyć to co zaczęliśmy. Niestety może uda nam się tego dokonać dopiero za rok, gdy już ujrzymy trzecią część przygód drużyny Thorin'a. Na razie jednak nie chcę odchodzić od teamu zbyt daleko. Dziś zacznę kolejną serię, ściśle związaną z Panem Bagginsem, a mianowicie Władcę Pierścieni.


Historia znana przez niemal każdego. Opowieść, która na swoim koncie ma cztery Oscary. Przygoda przez zapierające dech w piersiach krajobrazy, podróż przez niesamowity świat stworzony przez genialnego John'a Ronald'a Reuel'a Tolkien'a. Dlaczego podkreśliłem słowo świat?  Bo przygody drużyny pierścienia są ziarenkiem piasku na pustyni historii Śródziemia. 
Film zaczyna się w dniu urodzin naszego hobbita Bilba, który mieszkał wraz ze swoim krewniakiem Frod'em. Oczywiście w tak uroczystym dniu nie mogło zabraknąć w Bag End'zie Gandalfa. Frodo wybiega przed czarodzieja i zwierza mu się że z Bilbo ostatnio dziwnie się zachowuje, jeszcze dziwniej niż zwykle Nieco niepokoi to naszego czarodzieja. Lecz gdy przychodzi czas świętowania, Gandalf i Frodo zapominają o ich rozmowie. Wszyscy bawią się świetnie, lecz staje się coś niesłychanego. Podczas przemowy, nasz jubilat znika na oczach wszystkich. Czarodziej spodziewając się tego podąża za Bilbo do jego domu. Rozmowa jest na temat pierścienia, Bilbo chce opuścić Bag End. Po namowie ze strony czarodzieja Baggins zostawia krewniakowi pierścień. W tym momencie główny bohater się zmienia, pierścień znalazł nowego powiernika. Misją Froda, oraz jego przyjaciół Pippin'a, Merry'ego i Sam'a jest jak najszybciej dotrzeć do Rivendell. Po drodze ścigani są przez upiornych jeźdźców, wysłanników Saurona, próbujących odzyskać pierścień i oddać prawowitemu władcy. W czasie wędrówki zatrzymują się w Bree, gdzie spotykają Aragorna, potomka Elendila i Isildura założycieli dynasti Gondoru. Początkowo dość sceptycznie podchodzą do nowego towarzysza oraz nie bardzo mu ufają, lecz gdy ratuje ich z opresji zmieniają co do niego zdanie. Czwórka naszych bohaterów, po długiej wędrówce, dostaje się do domu Erlonda. Tam zostaje postanowione, że należy stworzyć drużynę, która podejmie się zniszczenia pierścienia. Do naszych bohaterów dołącza: Legolas, elf z plemienia Sindarów, syn króla elfów z Mrocznej Puszczy Thranduila, którego spotkać możemy w pierwszej i drugiej części Hobbita, Gimlim, potomek plemienia Durina, syn, także nam znanego, krasnoluda Gloin'a, który towarzyszył Thorin'owi Dębowej Tarczy przy wyprawie na Samotną Górę, Boromir starszy syn Denethora, namiestnika rządzącego Gondorem, oraz Gandalf, którego przedstawiać nie trzeba. Naszych bohaterów czeka ciężka i męcząca wyprawa przez Góry Mgliste. Najbardziej rozsądną opcją wydaje się przejść przez Morię, dawną siedzibę krasnoludów. Gdy nasi bohaterowie, po starciu z potworem przedostają się do podziemnego królestwa, starają się jak najszybciej opuścić to miejsce. Udaje im się to dopiero po wielu trudnościach. Najpierw muszą stoczyć walkę z oddziałem orków, a już przed samym wyjściem napotykają na Bolrog'a. Ostatni żyjący ze swojego plemienia osobnik zaatakował drużynę Froda. Na moście przed opuszczeniem kopalni Gandalf stara się powstrzymać ognistego potwora, lecz gdy wszystko wydaje się pójść po ich myśli Bolrog, łapie Czarodzieja swoim ognistym biczem i obaj spadają w przepaść.  Bohaterowie zrozpaczeni po stracie najbardziej doświadczonego z ich załogi muszą jednak iść dalej. Zatrzymują się w Lorien, Złotym Lesie, gdzie dostają łodzie i zapasy na dalszą drogę. Ostatnim miejscem gdzie drużyna jest razem jest Argonath. Dwie ogromne rzeźby Isildura i Anariona stojące po obu stronach Anduiny. Tutaj nasi przyjaciele zostają zaatakowani przez orków, zaślepiony mocą pierścienia Boromir chce go odebrać Frodowi. W tym momencie gdy wysłannik Gondoru jest omamiony pierścieniem, wróg atakuje. Frodo ucieka, a Boromir wraz z Pippie'em i Merr'em walczy z napastnikami. Boromir jednego za drugim, pomimo jednej strzały wbitej w bok dalej walczy, niestety kolejnej już nie wytrzymuje. Frodo nie tracąc czasu bierze jedną z łodzi i planuje sam udać się do Mordoru aby zniszczyć pierścień, lecz jego wierny przyjaciel Sam, nie pozwala mu iść samemu. 
Jest to chyba pierwsza recenzja, której poświęciłem tyle czasu i którą opisałem w taki, dosyć dokładny sposób. Miałem nie streszczać wam filmów, opisywanie tego tak mnie wciągnęło, że nie mogłem przestać. Początkowo uznałem, że  napisze tylko do momentu spotkania z Aragornem, potem że muszę jeszcze opisać Rivendell bo tam zaczyna się drużyna pierścienia, o słynnym "you shall not pass" wypowiadanym przez Gadnalfa, przy okazji starcia z Bolrog'iem też wypadało by wspomnieć. Tak więc opowiedziałem wam pierwszą część owej historii od początku do końca. Co wcale nie znaczy, że nie możecie jej obejrzeć sami. Wprost przeciwnie, namawiam was do obejrzenia tego filmu, bo to co tu napisałem to zaledwie króciutkie streszczenie, a jeszcze bardziej zachęcam was do przeczytania książki, ponieważ w filmie zostało pominiętych bardzo wiele istotnych fragmentów. 
Nie będę pisał opinii na temat filmu bo zabrakło by mi słów podziwu. Co tu dużo mówić, ja uwielbiam takie klimaty i dla mnie film był po prostu zajebisty. 

KozMeeN



piątek, 3 stycznia 2014

Hobbit: Pustkowie Smauga

Siemaneczko! Rok 2013 już za pasem, a nowy zapowiada się całkiem ciekawie! Również dla Was kochani. Jest sporo planów, pomysłów i jeszcze więcej chęci, a to wszystko tylko dla Was! Kolacja gotowa, kawa już pachnie, w głowie 100 myśli na sekundę, a zatem ZACZYNAJMY! KozMeeN zaczął wczoraj wątek filmowy, a konkretniej poruszył pierwszą część ekranizacji Hobbita. Ja postanawiam kontynuować ten wątek i korzystając z okazji, że ostatnio byłem na drugiej części właśnie nią dzisiaj się zajmę.


Bilbo Baggins, który jest głównym bohaterem filmu, bardzo zmienił od czasu gdy w pierwszej części Gandalf przyszedł do niego, by zabrać go ze sobą na tytułową "Wielką Podróż". W drugiej części prawdziwym zaszczytem dla nas - widzów - jest oglądanie jak owa podróż zmienia się w prawdziwe spotkanie z bestią! Smaug, potężny smok dzierżący Arcyklejnot, był tym na co tak czekałem w drugiej części Hobbita. Mimo że wyobrażałem go sobie zgoła inaczej, to twórcy filmu podołali zadaniu i stworzyli ogromną, inteligentną, ziejącą ogniem bestię, która była właśnie definicją samego Smauga. Właśnie on, jako właściwie część tytułu, wywarł na mnie największe wrażenie. Ale zdecydowanie Hobbit to nie film, na którym 2 godziny czeka się na jednego smoka. Nie... To film, w którym coś się nieustannie dzieje! To 161 minut emocji, przeżyć i podziwiania grafiki, krajobrazów oraz gry aktorów, która momentami powala na kolana. W niektórych momentach po prostu zastanawiałem się jak im udało się to zrobić? A jednak się udało i Hobbit bez wątpienia stał się dla mnie filmem, który będę polecał każdemu gdziekolwiek bym nie był. Całość tej przepięknie zmontowanej produkcji opiera się na powieści J.R.R. Tolkiena więc już na starcie fabuła jest obszerna, ciekawa, wciągająca i po prostu bardzo, bardzo dobra! Charakter tego filmu jako całości jest genialny, a charakter każdej postaci jest tak jak ona sama dopracowany do perfekcji. Sam jestem ogromnym fanem serii Hobbita i Władcy Pierścieni, a zaraziła mnie tym moja dziewczyna. I właściwie bardzo jej za to dziękuję bo naprawdę jest na co popatrzeć, jest o czym rozmyślać, jest co podziwiać, a już na pewno jest o czym rozmawiać bo kto jak kto, ale Tolkien jest mistrzem w tworzeniu fabuły. Jak dla mnie oba Hobbity są istnym arcydziełem, a jedyne co mi się nie podobało, to fakt, że teraz będę musiał czekać na następną część. Ale z mojej strony ogromny ukłon do twórców filmu z nadzieją, że Hobbit 3 nadejdzie bardzo szybko!

Koniu