Siemaneczko! Rok 2013 już za pasem, a
nowy zapowiada się całkiem ciekawie! Również dla Was kochani. Jest
sporo planów, pomysłów i jeszcze więcej chęci, a to wszystko tylko dla
Was! Kolacja gotowa, kawa już pachnie, w głowie 100 myśli na sekundę, a
zatem ZACZYNAJMY! KozMeeN zaczął wczoraj wątek filmowy, a konkretniej
poruszył pierwszą część ekranizacji Hobbita. Ja postanawiam kontynuować
ten wątek i korzystając z okazji, że ostatnio byłem na drugiej części
właśnie nią dzisiaj się zajmę.
Bilbo
Baggins, który jest głównym bohaterem filmu, bardzo zmienił od czasu gdy
w pierwszej części Gandalf przyszedł do niego, by zabrać go ze sobą na
tytułową "Wielką Podróż". W drugiej części prawdziwym zaszczytem dla
nas - widzów - jest oglądanie jak owa podróż zmienia się w prawdziwe
spotkanie z bestią! Smaug, potężny smok dzierżący Arcyklejnot, był tym
na co tak czekałem w drugiej części Hobbita. Mimo że wyobrażałem go
sobie zgoła inaczej, to twórcy filmu podołali zadaniu i stworzyli
ogromną, inteligentną, ziejącą ogniem bestię, która była właśnie
definicją samego Smauga. Właśnie on, jako właściwie część tytułu, wywarł
na mnie największe wrażenie. Ale zdecydowanie Hobbit to nie film, na
którym 2 godziny czeka się na jednego smoka. Nie... To film, w którym
coś się nieustannie dzieje! To 161 minut emocji, przeżyć i podziwiania
grafiki, krajobrazów oraz gry aktorów, która momentami powala na kolana.
W niektórych momentach po prostu zastanawiałem się jak im udało się to
zrobić? A jednak się udało i Hobbit bez wątpienia stał się dla mnie
filmem, który będę polecał każdemu gdziekolwiek bym nie był. Całość tej
przepięknie zmontowanej produkcji opiera się na powieści J.R.R. Tolkiena
więc już na starcie fabuła jest obszerna, ciekawa, wciągająca i po
prostu bardzo, bardzo dobra! Charakter tego filmu jako całości jest
genialny, a charakter każdej postaci jest tak jak ona sama dopracowany
do perfekcji. Sam jestem ogromnym fanem serii Hobbita i Władcy
Pierścieni, a zaraziła mnie tym moja dziewczyna. I właściwie bardzo jej
za to dziękuję bo naprawdę jest na co popatrzeć, jest o czym rozmyślać,
jest co podziwiać, a już na pewno jest o czym rozmawiać bo kto jak kto,
ale Tolkien jest mistrzem w tworzeniu fabuły. Jak dla mnie oba Hobbity
są istnym arcydziełem, a jedyne co mi się nie podobało, to fakt, że
teraz będę musiał czekać na następną część. Ale z mojej strony ogromny
ukłon do twórców filmu z nadzieją, że Hobbit 3 nadejdzie bardzo szybko!
Koniu
Koniu

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz