niedziela, 5 stycznia 2014

Władca Pierścieni: Dwie Wieże

Witam wszystkich. Jak obiecałem nie będziemy na razie odchodzić od tematu Władcy pierścieni, oraz od twórczości Tolkien'a. Tyle, że dziś przedstawi wam swoje zdanie na temat filmu nasz przyjaciel KacPro, a więc oddaję mu głos.



Cześć! Zostałem poproszony przez mojego przyjaciela KozMeeNa, by przybliżyć wam drugą część filmowej trylogii Władcy Pierścieni, a mianowicie „Dwie Wieże”. Tytuł tej części pochodzi od sojuszu łączącego twierdzę Isengard okupowaną przez białego czarownika Sarumana oraz Barad-Dur z wieńczącą ją Iglicą Gorgoroth będąca plugawą fortecą Saurona. Dla twórców filmu produkcja ta była niewątpliwie trudna, bowiem mieli do pogodzenia kilka wątków dziejących się równolegle. Trzeba było pogodzić ze sobą sceny Froda i Sama kontynuujących podróż do Mordoru, Aragorna, Legolasa i Gimmliego ścigających hordę uruków, którzy porwali Pippina i Merry’ego. Do tego jeszcze losy królestwa Rohanu, na którym skupiły się teraz armie zła oraz rozterki Arweny niewiedzącej czy posłuchać ojca czy pójść za głosem serca. Kulminacyjnym punktem jest bitwa o Helmowy Jar- historyczną twierdzę Rohanu. Wszystkie te wydarzenia zostały połączone i splecione w ponad 3-godzinny fragment losów wielkiej Wojny o Pierścień. Dodatkowo jeszcze przepiękna muzyka nagrodzona chyba najważniejszą muzyczną nagrodą: Grammy.
Moim skromnym zdaniem, a należy dodać, że nigdy nie wyrażałem się pozytywnie co do żadnej z drugich części czegokolwiek, co zostało wydanie to w tym przypadku ta interpretacja dzieła J. R. R. Tolkiena jest dla mnie najlepsza.

KacPro

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz