czwartek, 12 grudnia 2013

The Walking Dead!

Siema! Przy okazji moich wpisów, mieliście już możliwość usłyszeć coś o zombie, na przykład przy temacie Left 4 Dead 2. Dziś znowu będzie podobnie, z tym że nie będę opisywał gry i nie będę mówił o zombie ale opowiem o serialu i o tak zwanych "szwędaczach". Na pewno część z was po przeczytaniu słowa "szwędacz" lub po zerknięciu na tytuł wie już, że dziś będzie o The Walking Dead.


Serial został wyreżyserowany na podstawie komiksu "żywe trupy", przez Frank'a Darabont'a. Początkowe odcinki przenoszą nas do pewnego miasteczka, gdzie możemy śledzić losy rodziny Grimesów. Ojciec rodziny Rick jest policjantem. Zostaje postrzelony w strzelaninie z bandytami. Po tym incydencie trafia do szpitala, lecz gdy się budzi, spotyka go niemiła niespodzianka. 
Tyle ze streszczenia. Chciałbym was zachęcić do oglądania, a zachowałbym się nie fair gdybym teraz zaczął opowiadać co było dalej, szczególnie względem osób, które chciały by zacząć przygodę z tym niezapomnianym serialem.
Nie myślcie sobie jednak, że to koniec moich wypocin. Przedstawię wam moją reakcję na losy bohaterów, moje doznania po obejrzeniu zaledwie trzech sezonów. 
Zacznę może od tego co bardzo mi się podoba a mianowicie charakteryzacja postaci. Bohaterowie grający szwędaczy zostali przygotowani niesamowicie dokładnie, każdy z nich wygląda zupełnie inaczej, a wszyscy co do jednego, z największą dbałością o szczegóły. Osobiście niestety nie obejrzałem żadnego odcinka w telewizji, oglądałem odcinki na internecie a co za tym idzie jakość filmów nie była rewelacyjna, więc nie odczułem tego efektu tak dosadnie, lecz mimo wszystko wrażenie było niesamowite. Dodatkowo wystarczyło mi kila chwil przy szukaniu obrazka na dzisiejszego bloga, aby faktycznie zobaczyć ile pracy musieli włożyć charakteryzatorzy aby uzyskać taki efekt. 
Wszyscy, którzy szukają serialu ze zwrotami akcji, wybuchami, pościgami czy niesamowitymi efektami specjalnymi po obejrzeniu The Walking Dead będą czuli niedosyt. Sama fabuła jest bardziej skupiona na grupce ludzi próbującej przetrwać, niż na wojsku walczącym z chmarami zombie.  
Wielu z was może wydawać się nudne opisywanie życia grupki ocalałych przez cztery sezony, ale ten serial ma w sobie coś niesamowitego co przyciąga naszą uwagę przez cały ten czas. Raz zdarzyło mi się przesiedzieć, oczywiście podczas choroby, prawie cały dzień i każdą wolną chwilę poświecić The Walking Dead, dlaczego? Nie wiem, ale losy bohaterów tak mnie pochłonęły, że zapomniałem o Bożym świecie.
Sama historia opowiada nam o przyjaźni, poświęceniu, oddaniu o niesamowitej mobilizacji i umiejętności dostosowania do aktualnych warunków oraz niewyobrażalnej chęci życia jaką bohaterowie sobą prezentują. Chciałbym opowiedzieć wam jak najwięcej, a zarazem nie mówić za dużo o samej fabule więc z wydarzeń i postaci może na tyle wystarczy.
Jeszcze może trochę o istocie filmu, która ma nam przybliżyć, że ludzie sami dla siebie są zagrożeniem i nawet w obliczu grasujących zombie z byle powodu będą potrafili skakać sobie do gardeł.
Mi osobiście został ostatni sezon, którego nie obejrzałem z powodu braku czasu, ale dostrzegam jeden plus z tego powodu. To co najlepsze zostało jeszcze przede mną. 

KozMeeN



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz