Aladeen Madafaka! Witam wszystkich. Dzisiejszy temat poświęcony będzie filmowi "Dyktator". Ostatnio oglądałem ten film razem z kolegami i powiem wam, że dawno nie widziałem tak śmiesznej komedii. Strasznie przypadła mi do gustu, do tego stopnia, że muzykę z filmu ustawiłem sobie jako dzwonek na SMS'a.
Sam film jest swojego rodzaju satyrą dzisiejszych władz. Pokazuje nam problem, który na razie jakoś nie jest nagłaśniany, ale istnieje.
Opowiada o władcy rządzącym bez żadnych ograniczeń. Wszystko może, wszystkiego ma pod dostatkiem, poddanych traktuje delikatnie powiedziawszy niesprawiedliwie. Żyje sobie jak młody Bóg, ale jak to zawsze w tego typu filmach bywa, brakuje mu miłości i przyjaciół.
Film jest satyrą, mającą na celu pokazać potęgę państw czerpiących swoje środki z ropy, czy innych surowców, bez których w dzisiejszych czasach nie da się żyć, a państwa te posiadają wystarczająco duże pieniądze, żeby ładnie namieszać na światowym rynku.
Nieograniczona władza jaką posiada Aladeen jest na pewno marzeniem wielu z nas. Fajnie byłoby wcielić się w kogoś kto może robić co mu się żywnie podoba, nie ponosząc z tego powodu żadnych konsekwencji. Ale ile można żyć w takim dostatku samemu?
Film przedstawia przesadnie niektóre sceny, jak na przykład zmiany w języku, co nieco denerwuje poddanych naszego dyktatora, ale jakoś nikomu z nich nie śpieszy się z opublikowaniem swojej opinii o władcy, ponieważ jest on "troszeczkę" negatywnie nastawiony dla osób nie zgadzających się z jego opinią.
Mi się film bardzo podobał, rozbawił. Bardziej traktowałem go jako typową komedię, nie zwracając uwagi na wyżej wymienione sprawy. Patrząc na dawkę humoru jaką oferuje "Dyktator", to była ona dosyć spora. Bardzo dużo ludzi ocenia z góry tego typu filmy jako totalny kicz. Może i tak jest, ale ja, jak już pisałem wcześniej, na przykład przy okazji "Strasznego filmu", lubię pośmiać się z czegoś co jest zabawne, nie patrząc na opinie innych, czy zastanawiając się czy dany film ma sens, czy posiada gust. Dla mnie bardziej liczy się to czy dzięki danej produkcji będę się tarzał ze śmiech po ziemi, czy nie.
Osobiście zachęcam do obejrzenia, może ktoś po poznaniu przygód Aladeen'a podzieli moje znanie, a może uzna film za kicz. Decyzję zostawiam Wam.
Dyktator nauczył mnie jednego, że wjeżdżając na wielbłądzie do Nowego Yorku, można wyglądać kozacko, ale tylko jeśli dookoła nas jedzie tuzin Lamborghini i ma się tak niesamowitą brodę jak Aladeen. Niestety na filmie obywatele stanów nie są zachwyceni postacią Dyktatora, ale na mnie, zapewne wywołałby duże wrażenie.
KozMeeN

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz