Trochę dziwny temat, nie wydaje wam się? Miłość. Pod tym tytułem mógłbym napisać o niesamowitych chwilach, spędzonych czy to z rodziną, znajomymi, albo o wielu różnych rzeczach bez których nie mógłbym normalnie funkcjonować, w zasadzie o wszystkim co jest dla mnie ważne. Dzisiejszy temat będzie ściśle związany właśnie z takim czymś, bez czego nie potrafiłbym normalnie działać, a mianowicie o muzyce. Jamal - "Miłość"
Jak zwykle po przesłuchaniu albumu pierwszy raz, pomyślałem sobie, że "szału ni ma". Ale powiedziałem sobie cicho w głowie, spokojnie. Nie był to pierwszy przypadek tego typu. Pamiętam swój pierwszy kontakt z Równonocą, który wyglądał dokładnie tak samo. Pierwsza reakcja - słabe, nic specjalnego. W obu tych przypadkach pierwsze wrażenie było błędne. Rzeczywiście, z każdym kolejnym odtwarzanym utworem, płyta wciąga mnie coraz bardziej.
Miałem już kiedyś styczność z Jamalem, może dlatego ta muzyka w ogóle nie pasowała mi do tego wykonawcy. Nie wiem czemu, nie mogłem dać wiary, że to faktycznie ten sam Jamal, który śpiewał takie hity jak "Policeman", "Kiedyś będzie nas więcej" czy "Słowo", które były fantastyczne, ale były bardziej z ulicy, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Czegoś mi w nich brakowało, a na płycie "Miłość" tego się doczekałem.
Najnowszy krążek jest przeładowany emocjami. Każdy kto wsłuchał się choćby w, najbardziej znany kawałek z tej płyty czyli "Peron", poczuje w jakim klimacie są pozostałe utwory. Można przy nich odlecieć, uspokoić się, pomyśleć. Na płycie nie oczekujcie raczej utworów podobnych do wcześniejszych, wyżej wymienionych. To co teraz stworzył Jamal, jest czymś zupełnie innym a to w jakim klimacie i w jaki sposób zostało przez niego wykonane, moim zdaniem świadczy o tym, że artysta dorasta, w kontekście muzycznym. Istnieje niesamowita różnica pomiędzy Jamalem kiedyś, którego znaliśmy z albumu "Rewolucje" a tym, którego możemy od niedawna poznać za sprawą "Miłości".
Jamala ceniłem sobie zawsze za jego niesamowite bity. Wystarczyło się wsłuchać troszkę bardziej i ciężko było wyjść z podziwu. Każdy kto wie o czym mówię, teraz musi sobie wyobrazić, że na tej składance bity są, o dziwo, jeszcze lepsze.
Samo przesłanie albumu i to o czym opowiada jest zawarte w tytule. Całość odwołuje się właśnie to tego jakże ważnego i pięknego słowa.
"A w środku wiem: mamy tylko miłość"
KozMeeN

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz