poniedziałek, 9 grudnia 2013

Igrzyska śmierci: w pierścieniu ognia

Siema! Sporą chwilę temu recenzowałem książkę pt. "Igrzyska śmierci". Dzisiaj przyszedł czas na ekranizację drugiej części powieści Suzanne Colins, która nosi tytuł "Igrzyska śmierci: w pierścieniu ognia". Byłem na tym filmie z ekipą, w której oprócz mojej dziewczyny i znajomych, była również moja koleżanka Wiktoria Węglorz i to właśnie ona była pomysłodawczynią dzisiejszej recenzji.


Mógłbym zakończyć tą recenzję w jednym zdaniu mówiąc, że film był po prostu dobry dla fanów trylogii czy choćby filmów tego rodzaju. Jednak mówiąc to popełniłbym co najmniej zbrodnię. Film rzeczywiście mi się podobał i byłem pod sporym wrażeniem patrząc na wykonanie całego dzieła oraz wczuwając się w akcję filmu. Jednak pomimo tego, iż obejrzałem w swoim życiu już parę dobrych produkcji, żaden, absolutnie żaden film nie wywołał jeszcze u mnie takiego niedosytu! Wychodząc z seansu z szeroko otwartymi oczami i z niedowierzaniem w sercu, zdołałem tylko wydukać "Co to miało być?!". W akcję filmu wkręcić można się bez pamięci, na co dowodem jest moja lady, która po filmie do końca dnia niemal żyła w przekonaniu, że to właśnie ją to spotkało i że to ona jest Katniss Everdeen. Na szczęście tak nie było, ale wrażenia i tak pozostały. Film jest wprost przepełniony momentami, w których łzy same cisną się do oczu. Sam nie raz musiałem przetrzeć oko, a nie tak łatwo się wzruszam. Wiele również jest takich momentów, które wprawiają w osłupienie, zaskakują, a nie brakuje też tych, w których można się przestraszyć. Jednak absolutnie najgorszą, znienawidzoną i denerwującą zaletą tego filmu jest to, że cały czas czekamy na rozwój wydarzeń, które prowadzą do buntu, cały czas liczymy na nagły zwrot akcji, oglądając film liczymy na to, że w końcu uda się Katniss osiągnąć cel i co? W kulminacyjnym momencie film najzwyczajniej w świecie się kończy, a nam pozostaje wstać, ubrać się, uderzyć głową w stół i czekać na następną część bo jeśli będzie tak dobra jak ta, to z pewnością jest warta obejrzenia!

Koniu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz