Osobiście opowieść ta bardzo przypomina mi "Igrzyska Śmierci". Książka bowiem opowiada o rozrywce, która mają za zadanie zapewnić widzom młodzi chłopcy idący wyznaczoną trasą aż na skraj wyczerpania. Rywalizacja stu zawodników rozpoczyna się wczesnym rankiem, gdy w wyznaczonym miejscu i o wyznaczonej porze przyjeżdżają osoby, które wcześniej wygrały coś w rodzaju castingu. Ochotnicy przed startem wymieniają się radami, lecz nie zdradzają wszystkiego, ponieważ każdy startujący ma nadzieję wygrać i przeżyć. Na starcie ukazuję się Major, który jest głównym prowadzącym i inicjatorem całego wydarzenia. Niektórzy patrzą na niego jako na mordercę, z nienawiścią i obrzydzeniem, inni znowu uważają go za kogoś kto daje szansę na nowe życie. Po udzieleniu kilku rad, oraz po wytłumaczeniu zasad rozpoczyna się marsz. Chłopcy podczas wędrówki dobierają się w różne grupki, niektórzy chodzą sami, nie zwracając uwagi na pozostałych, jeszcze inni krążą zamieniając kilka słów z każdym po kolei. Każdy z zawodników może na swoim koncie zebrać maksymalnie trzy upomnienia. Każde z niech dostaje się za postój. Zatrzymanie czy zwolnienie poniżej prędkości minimalnej także przybliżało do wyeliminowania. Ale to nie oznaczało wcale końca gry, gdyż wystarczyło przejść bez żadnej uwagi godzinę i jedno z upomnień uchodziło w niepamięć. Po zebraniu maksymalnej ilości punktów zawodnik był zabijany na oczach wszystkich pozostałych. Niektórzy z nich odwracali wzrok, inni startowali tylko po to, aby zobaczyć jak obok nich giną inni i to dawało im motywację, by iść dalej. Ale jak długo muszą iść ochotnicy? Otóż metą jest śmierć dziewięćdziesiątego dziewiątego zawodnika.
Osobiście bardzo spodobał mi się język jakim autor opisuje niektóre sytuacje. Jest on bardzo życiowy, prosty i bardzo przybliża nam to co dzieje się na kartach książki. Moim zdaniem książka jest dobrym wyborem i naprawdę wciąga. Gdy pierwszy o niej usłyszałem pomyślałem: sobie jak można napisać tyle stron o ludziach którzy tylko idą? Napisać to jeszcze może i nie byłoby takie trudne, ale zrobić to tak, żeby wciągnąć czytelnika to prawdziwa sztuka.
Pomysł na tą recenzję przysłała Małgorzata Mendrek :]
KozMeeN

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz