Siemanko! Dzisiaj po raz kolejny biorę na widelec kategorię filmową, ale obiecuję, że to się zmieni z następnym moim wpisem.
Przeszliśmy już wspólnie przez horror i komedię, ale tym razem pora na
film o... co najmniej odmiennej kategorii. Dzisiaj postanowiłem pogadać
chwilę o polskiej produkcji z 2011r. wyreżyserowanej przez Jana Komasę, a
jest nią film pod tytułem "Sala samobójców".
Ten plakat wydaje się być na pierwszy rzut oka nieco komiczny, a film? Wręcz przeciwnie. Jak dla mnie produkcja co najmniej genialna. Dlaczego? Proste - bo życiowa! W sali samobójców nie zobaczymy scen z komercyjnych, amerykańskich filmów. Głównym bohaterem jest wrażliwy i zagubiony w świecie Dominik Santorski. Dominik jest synem zamożnych rodziców, matki z własną firmą i ojca, szanowanego polityka. Na studniówce Dominika całuje się on z chłopakiem w ramach zakładu. Filmik z tej imprezy trafia do sieci. Początkowo wydaje się to zabawne, jednak później ma miejsce incydent na judo przez co Dominik zaczyna popadać w depresję. Pocieszenie znajduje w wirtualnym świecie nazwanym "Sala samobójców" co prowadzi do dalszego rozwoju wydarzeń i zmienia diametralnie życie młodego Dominika. Według mnie film jest o tyle dobry co szczery. Pokazuje nam jak bardzo człowiek, młody człowiek, może się stoczyć poprzez zwykłe niezrozumienie, jeśli jest on nie kochany lub kiedy rówieśnicy mają go za kozła ofiarnego i tylko się naśmiewają. Ilu takich osób jest w naszym życiu? Dominik wiódł dobre, spokojne życie. Jednak nagromadzenie problemów i jego stan emocjonalny sprawiły, że zaczął się pogrążać. Mnie film bardzo zaciekawił i naprawdę ujął. Z ręką na sercu - nigdy wcześniej, ani później, nie widziałem filmu taki i jak ten. Jego kategoria rozumiana jest szeroko. Serwis Filmweb określa go jako thriller, romans i animację w jednym. Ja mam szczery problem z określeniem jego gatunku. Nazwałbym go raczej po prostu dobrym filmem! Jeśli jeszcze nie obejrzeliście sali samobójców to najlepiej już wpisujcie ten tytuł do waszej wyszukiwarki. I mimo, że mam mocną psychikę, to "Sala samobójców" zadziałała na mnie bardziej niż niejeden horror. Gorąco polecam!
Koniu

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz