Siema! Dzisiaj dalej będę czepiał się filmów, choć ostatnio często poruszamy filmowe wątki. Szukając natchnienia na dzisiejszy wpis myślałem o dzisiejszym dniu i wpadło mi do głowy, że dzisiaj po raz pierwszy poczułem w tym roku atmosferę świąt. Pomyślałem, że jeśli święta to tylko z Kevinem więc dzisiaj w pozytywnych, krótka pogadanka na właśnie jego temat!
Święta są dla większości z nas czasem odpoczynku i relaksu, spędzania czasu z rodziną, znajomymi, kojarzone są z magiczną atmosferą i powietrzem wypełnionym miłością. Jednak ten przestraszony chłopiec z powyższego obrazka stał się w Polsce niemal symbolem świąt. Czymże byłyby święta gdyby Polsat nie puścił nam wesołych przygód Kevina pomiędzy nawałnicą reklam? Kevin opowiada o chłopcu, którego rodzina wyjeżdż... Haha! Nie róbmy sobie żartów! Każdy zna jego przygody lepiej niż własną kieszeń. Z tego też powodu nie mam pojęcia czy dzisiejszy wpis traktować jako recenzję filmu, czy też może serialu. Keviem jesteśmy szprycowani już od długich lat i co roku widzimy w gazetach te same tytuły, czyli "Kevin sam w domu" i "Kevin sam w Nowym Jorku". Prawda jest taka, że wszyscy znamy to na pamięć, mamy tego dość, nie chcemy tego oraz bezapelacyjnie i jednogłośnie wszyscy, ale to wszyscy, Kevina kochamy! Nie mam wątpliwości, że mimo iż na prawdę jest to już dla mnie niesamowicie oklepane, to wciąż lubię chociaż kątem oka zobaczyć na tego małego urwisa, który robi w konia dwójkę nieudolnych włamywaczy. Kevin stał się swoistą tradycją i od lat nas bawi. Pomimo tego, że nie ma już chyba na świecie osoby, która nie znałaby chłopaczka, który został na święta w domu lub został zgubiony przez rodzinę w Nowym Jorku, był on na tyle trafioną "tradycją świąteczną", że wszczepił się w nasze serca niczym mikroczip tajnej agencji wywiadowczej i zamieszkał w nich już chyba na stałe bo przecież przyzwyczailiśmy się do tego, że co roku przed świętami możemy zobaczyć go na naszych telewizyjnych ekranach. Dzisiejszy wpis traktuję raczej jak moje marudzenie, a nie recenzję, ale cóż zrobić? Jeśli chodzi o rady dla Was... hm.. Może przygotujmy się na to, że za niedługi czas włączymy Polsat i usłyszymy z naszych głośników subtelnie wypowiadane słowa - KEVIN!
Koniu

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz